MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Beton jeleniogórskiej Polski Ludowej

Wiadomości: Jelenia Góra
Sobota, 29 kwietnia 2006, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 29 maja 2006, 20:25
Autor: TEJO
Fot. Archiwum: Piotrowski, Archiwum Gimnazjum nr 4
Mija 40 lat od momentu, kiedy na pięknych łąkach za Bobrem zaczęły pojawiać się klockowate bloczyska z wielkiej płyty. To zalążek największego osiedla i zarazem jeleniogórskiej sypialni – Zabobrza.

Dlaczego rozrosło się ono akurat tam, gdzie według logiki powinny pozostać pola? Czy zdecydował o tym tak zwany dyrektor, którego ucieleśnienie widzieliśmy w filmie „Poszukiwana, poszukiwany” Stanisława Barei? Nie dość, że na makiecie kazał przenieść jezioro, to jeszcze za racjonalizatorski pomysł dostał honorarium.

<b> Z Wiejskiej do miejskiej </b>
Stanisław Bareja, legendarny reżyser i prześmiewca absurdów Polski Ludowej, w Jeleniej Górze pomieszkiwał, a nawet skończył popularnego „Żeroma” (repetował jedną klasę). Ale w jego czasach na Zabobrze bez bloków chodziło się na spacery. Przyszły filmowiec mieszkał z rodziną w jednej z poniemieckich kamienic przy ul. Wincentego Pola.

Łany łąk, pól zasianych zbożem, ścieżki do Dziwiszowa – i gdzieś w oddali panorama Jeleniej Góry i jej przedmieść. Bliżej garbate mostki – ten nieopodal tyłów Labofarmy (dziś Jelfa) – drugi: na Osiedlu Robotniczym obok Wiejskiej. Ta oto ulica, z niemiecka zwana Dorfstrasse, była naturalną granicą stolicy Karkonoszy. Już z nazwy wynikało, że właśnie tam mieszkali rolnicy, którzy uprawiali okoliczne, bardzo żyzne jak na górskie warunki, grunty.

Sądząc po zabudowie ulicy Wiejskiej, źle jej mieszkańcom się nie wiodło. W jej ciągu była restauracja, szkoła i kilkadziesiąt zagród porządnie urządzonych. Całość osady Niemcy nazwali Straupitz, po 1945 roku Polacy zmienili na Raszyce, choć nazwa Strupice też się utrzymała. Rolnicza sielanka zaczynała się kończyć w latach 60-tych wieku ubiegłego, kiedy to – w ramach rozrastania się miasta Jeleniej Góry – na polach postanowiono zbudować nowoczesne osiedle mieszkaniowe.

<b> Tajemnica dzielnicy Centralnej </b>
Na przekór urbanistycznej logice, ale z sukcesem na miarę czasów, kiedy Polska miała rosnąć w siłę, a ludzie – żyć dostatniej, Zabobrze kwitło placami budowy, smrodem karbidu i coraz to nowymi blokami.
W czasach Hirschbergu żaden z planów nie przewidywał rozwoju miasta na tych ziemiach, traktowanych po części jako tereny zalewowe.

Ale kiedy, w 1977 roku, Zabobrze rosło jak na drożdżach i przesądzono już o budowie trzeciej części tego osiedla, powstał mało znany dziś plan budowy dzielnicy Centralnej, położonej między Jelenią Górą i Cieplicami. Jego głównym projektantem był architekt i urbanista Jacek Jakubiec, który po stanie wojennym ożywił ruinę renesansowego dworu Czarne.

– Już wtedy w środowisku urbanistów (polskich i nie tylko) zaczynała narastać krytyka i opór wobec zalewania miast wszechobecną monokulturą betonowych osiedli-molochów z wielkiego bloku a potem z wielkiej płyty – wspomina Jakubiec. Zamarzyła się jemu i kolegom dzielnica Centralna.

Jacek Jakubiec: – Jako bardziej indywidualnie kształtowana, kameralna w skali, dobrze wpisana w topografię i fizjografię terenu tkanka osiedli, nawiązująca do dawnej idei "miast-ogrodów".
Udało się zorganizować konkurs na koncepcje tej dzielnicy. Wygrali warszawiacy (Fabierkiewicz i Ciborowski). Prace projektowe miały być kontynuowane, ale wiszący w powietrzu kryzys i schyłek prosperity epoki Gierka na to nie pozwolił.
Projekt był ambitny i przyjazny dla mieszkańców. Przewidywał budowę dworca kolejowego w okolicach dawnej Celwiskozy oraz powstanie wkomponowanych w okoliczne pagórki wielorodzinnych kamieniczek, połączonych siecią ulic i architektonicznie wkomponowanych w okoliczny krajobraz.

<b> „Czwórka” bez odbioru
technicznego </b>
Nie zabrakło za to pieniędzy na rozbudowę Zabobrza, choć po 1981 roku została ona znacznie przyhamowana. Jedną ze sztandarowych inwestycji rozpoczętych w gierkowskich czasach, a oddaną do użytku za ekipy Jaruzelskiego była szkoła podstawowa nr 4.
Miała ona rozładować zatłoczenie w innych miejskich podstawówkach. W ówczesnej „ósemce”, a wcześnie „trójce” (jednej z tysiąca szkół na tysiąclecie) dzieci uczyły się na zmiany. Część młodych zabobrzan kierowano do starej „dwójki” przy Armii Czerwonej, część – do sportowej „dwunastki” przy Grunwaldzkiej.

Władze spieszyły się tak bardzo z oddaniem do użytku „czwórki”, że zrezygnowano nawet z oficjalnego odbioru technicznego. Choć w salach placówki miał się uczyć tłum dzieci i młodzieży.
W PRL-u szkołę traktowano jak każdy produkt: była na gwarancji. Wszystkie usterki miały być naprawione podczas kolejnych wakacji. Można się domyślać, że z powodu kryzysu i pośpiechu w dokończeniu ślimaczącej się budowy, jej wykonanie nie było idealne.

Nie powiodły się także zamiary rozładowania tłoku. Klasy i tak okazały się zbyt liczne, a pomieszczenia – za ciasne. Na niewiele zdało się uruchomienie filii szkoły w poniemieckim budynku przy ulicy Wiejskiej.
Absolwenci „czwórki” z początku lat 80-tych na pewno pamiętają zajęcia prowadzone na dwie zmiany.
Lekcje zaczynały się o godz. 7. 10 – niemal jak praca w zakładzie przemysłowym. Przerwy trwały pięć minut, a tylko jedna – 20. Ostatni uczniowie wychodzili o godz. 17. 30.

<b> Walter w teczce </b>
Patronem „czwórki” został generał Karol Świerczewski, legendarny Walter, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii i dowódca II Armii Wojska Polskiego. Przy okazji zdeklarowany komunista i alkoholik, zabity przez Ukraińców z UPA już po drugiej wojnie światowej.

Historię nadania tego imienia, ciekawie opisują autorzy strony internetowej szkoły:
„15.12.1983 r. samorząd uczniowski przedstawił propozycje wyboru patrona szkoły. Spośród trzech ofert: Fryderyka Chopina, Piastów Śląskich i Stanisława Moniuszki, wybrano Piastów Śląskich, jednak ówczesne przepisy zabraniały nadawania zbiorowych imion patronów. 10.05.1986 r. na uroczystym apelu szkole nadano imię generała Karola Świerczewskiego.”

Nie dość, że procedura nadania miana generała, co się kulom nie kłaniał, trwała prawie trzy lata, to jeszcze wyparł on Chopina i Moniuszkę. A Piastowie Śląscy okazali się – w oczach oświatowych przepisów – postaciami zakazanymi, choć ich imię nosiła wówczas (i do dziś ma) Akademia Medyczna we Wrocławiu.
Jak można się domyślić, zdanie samorządu uczniowskiego ówczesne władze miały gdzieś, bo i tak wybrały kogo trzeba.

Imieniem Chopina ochrzczono za to zbudowaną kilka lat później (też w ślimaczym tempie) największą do dziś podstawówkę w mieście, czyli popularną „jedenastkę”.
Z kolei z miana Władysława Broniewskiego cieszy się wciąż zabobrzańska „ósemka”. A patron placówki, napisał w poemacie o Stalinie:
„Potrzebny jest Maszynista,
którym jest On:
towarzysz, wódz, komunista -
Stalin - słowo jak dzwon!”

<b> Magiczne Zabobrze </b>
Stare Zabobrze dochowało się zapewne kilku „magicznych” miejsc. Jednym z nich pozostaje do dziś pawilon przy ulicy Różyckiego zbudowany – jak na początek lat 70-tych – z architektoniczną fantazją.

Mieściła się tam przez długie lata jedyna na osiedlu restauracja zwana „Jutrzenką”. Niewiele miała wspólnego z dobrym jedzeniem, ale karmiła: pomidorową z ryżem i mielonym z ziemniaczanym purée. I była też kawiarnia o tej samej nazwie z drink barem i dancingami.
Zbyt dobrej sławy lokal nie miał.

Kultowym miejscem są także same mieszkania w blokach. Od czteropokojowych apartamentów po klitkowate M-2 – czyli pokój z łazienką i ślepą kuchnią. Umieszczone w betonowych klockach o różnym kształcie: od punktowców, po czteroklatkowe prostokątne bloczydła.
Od gomułkowskich, cuchnących mieszaniną psiego i ludzkiego moczu budynków z klatkami schodowymi oświetlanymi przeszkloną częścią dachu, po nowocześniejsze rozwiązania: choćby wieżowce zaopatrzone w klekoczące się windy, zsypy na śmieci. Jednym i drugim towarzyszy ten sam odór.
Do dziś mieszkańcy osiedla przeklinają akustykę spowodowaną przez betonową konstrukcję. Nie trzeba zakładać podsłuchu, aby usłyszeć kłótnię sąsiadów, a łomoty z dołu, czy z góry są dla zabobrzan codziennością.

Do zabobrzańskiego stylu dostosowała się też architektura sakralna. Bardziej lub mniej udana. Najpierw rozbudowano późnośredniowieczny kościółek św. Wojciecha w Raszycach o dość przestronne wnętrze, dobrze oświetlone, ale w niczym nienawiązujące do pierwowzoru.
Później na Zabobrzu III powstał kościół św. Jana. Sylwetą wpisał się w blokowe sąsiedztwo, choć formą – jak większość świątyń zbudowanych pośród blokowisk – raczej nie zachwyca.

<b> Wielka płyta rządziła </b>
Największe osiedle w mieście nie było oczywiście jedyną próbą wprowadzenia wielkopłytowej architektury do Jeleniej Góry i jej okolic. W 1964 roku w Cieplicach powstało Osiedle XX-lecia PRL, rozbudowywane jeszcze w latach 80-tych wieku ubiegłego, między innymi o dość koszmarny wysokościowiec, najwyższy budynek w uzdrowiskowej części stolicy Karkonoszy.
Postawiono je głównie jako sypialnię dla pracowników pobliskiej „Fampy”.
Po ustrojowym przełomie, aby nie komplikować sprawy, nazwy nie zmieniono, ale skrócono. Dziś jest to po prostu Osiedle XX-lecia. Wtajemniczeni wiedzą, czego to dwudziestolecie dotyczy. Niewtajemniczeni mogą sobie to dowolnie interpretować.

Bliźniaczym Zabobrzem w miniaturze jest też w Cieplicach osiedle Orle, zbudowane w oparciu o te same założenia architektoniczne. I jak pięść do nosa pasujące do łąk i willowej zabudowy przedmieścia Cieplic.
Wit Stwosz, patron jednej z ulic, zapewne nie byłby zadowolony, że jego imieniem nazwano trakt w tym betonowym blokowisku.

Coś na kształt osiedla z wielkiej płyty powstało także w samym centrum Jeleniej Góry, w okolicach ulicy Ptasiej, na wzgórzu zwanym przez Niemców Vogelberg, czyli Ptasią Górą. Dziś to Wzgórze gen. Grota Roweckiego, a za PRL – marszałka Roli-Żymierskiego.
Te betonowe klocki miały być w założeniu elitarną nowoczesną jeleniogórską zabudową. Część mieszkań można było dostać tam jedynie po – tak bardzo znanej w czasach PRL (i w RP też) – znajomości. I dopłacie w bonach dolarowych, bo oficjalnie amerykańskich dolarów nie można było mieć.
Później – z nieznanych do końca powodów – punktowce zaczęły pękać. Polepiono je jakimś lepiszczem. A kiedy przyszła moda na tynki docieplające – pęknięcia zakryto. I stoi to osiedle do dziś, choć już znacznie mniej atrakcyjne niż w czasach, kiedy powstawało.

<b> I co z tego będzie? </b>
Futurologią można nazwać przewidywania dotyczące przyszłości tych części miasta. Na pewno wrosły one bardzo mocno w organizm Jeleniej Góry. Dziś mało kto wyobraża sobie stolicę Karkonoszy bez Zabobrza, gdzie mieszkają tysiące jeleniogórzan. Ciepliczanie nie widzą Cieplic bez osiedli XX lecia i Orlego.

Eksperci sztuk budowlanych nie prorokują jednak blokowiskom długiego żywota. Prefabrykowane elementy są połączone kotwami i linami stalowymi. Stanu technicznego tych umocnień nikt nie jest w stanie sprawdzić, ponieważ znajdują się w miejscach zupełnie niedostępnych. A faktowi, że są narażone na szkodliwe działanie deszczów, śniegów i zębu czasu – nikt zaprzeczyć nie może.

W Niemczech, gdzie taką technologię stosowano, blokowiska są wyburzane.
W NRD-owskim Berlinie i innych miastach, choćby Karl-Marx-Stadt –na szczęście dziś znów Chemnitz – betonowa chluba mieszkaniowa Ericha Honeckera (sekretarza generalnego Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności) spotyka się z buldożerem.

W Jeleniej Górze trend mody na mieszkanie zdecydowanie się zmienił. Bloki, które kiedyś nęciły elitę i wszystkich spragnionych własnych czterech kątów, dziś dla niewielu są pokusą.

Z kolei stara zabudowa, którą za lat Polski Ludowej określano jako przeznaczony do zniszczenia przeżytek kapitalizmu i meldowano w niej popularnie dziś określany „społeczny element”, ma teraz większe wzięcie. I wpisała się w zabudowę Jeleniej Góry znacznie wcześniej niż betonowe blokowiska.

Na pocieszenie pozostaje fragment dawnych pól między Zabobrzem a Jeżowem Sudeckim i Góra Szybowcowa. Miejmy nadzieję, że nikt tam nigdy bokowisk nie zbuduje.

Ogłoszenia

Czytaj również

Cmentarze żydowskie w Jeleniej Górze

Drugi podział wiedeńskich łupów

Obserwatorium na szczycie Śnieżki

Komentarze (43) Dodaj komentarz

~p. 30-04-2006 8:44
Pragnę zwrócić uwagę osoby piszącej ten tekst że idea modernizmu (upraszczając oczywiście -"betonowych klocków o różnym kształcie: od punktowców, po czteroklatkowe prostokątne bloczydła.") powstała i rozwinęła się na początku XX w. na Zachodzie, a nie jak zdaje się sugerować- w PRL-u. Polecam baczniejsze śledzenie historii architektury, pozdrwaiam, p.
~JUR 30-04-2006 11:53
Szanowny TEJO chodzi mi o ostatnia fotografię podpis jej jest niezgodny z faktem to jest osiedle na ul.Wzg.Grota Roweckiego dawniej Wgz.Żymierskiego a budynki przy ul.Ptasiej są poniżej tuż przy ul.Sudeckiej i były one dużo później zbudowane niż te które przedstawia fotografia ostatnia. Z tego co sobie przypominam sa to budynki te na zdjęciu nr.3 lub 4 teraz niepamietam ale te w głębi to nr.5 i 6 tych jestem na 100% pewien bo mieszkałem tam ponad 20 lat. Pozdrawiam mieszkańćów wzg. jak kiedyś mówiliśmy "skałek"
~Autor 30-04-2006 15:29
Ad.p. - nie piszę o modernizmie, ale o wielkiej płycie w Jeleniej Górze - oczywiście, że idea modernizmu rozwinęła się na początku XX wieku na zachodzie, są przykłady wykorzystania tej architektury w przedwojennej Jeleniej Górze (choćby budynek dzisiejszej Akademii Ekonomicznej), ale – powtarzam – modernizm nie jest tematem tego artykułu - pozdrawiam! Ad. Jur - Szanowny Jur ma rację, Ptasia jest nieco niżej - dziękuję i pozdrawiam!
~p. 30-04-2006 20:23
"wielka płyta", a raczej to co się z niej budowało - to nic innego jak rozwinięcie i kontynuacja (na podatnym wtedy społecznie i politycznie gruncie ówczesnych czasów) idei modernizmu właśnie, więc nie bardzo rozumiem jak można pisząc o owej "wielkiej płycie" od modernizmu się odciąć, pozdrawiam oczywiście, p
~qBa 30-04-2006 21:11
i jeszcze ja sprostuje ze całe I zabobrze nie jest z wielkiej plyty tylko z bloczkow podobnych do pustakow ;-) ale dalej.. II zab. chyba juz z tej plyty
~Jeleniogórzanin 30-04-2006 22:11
Wygląda na to że bloki na Zabobrzu budowane były w róznych technologiach: np bloki na ul.Różyckiego w technologii wielkoblokowej( zbliżonej do wielkopłytowej), wielkopłytowej- co stanowi zdecydowaną większość.Dwa wieżowce(widoczne na fotce) przy ul.Kiepury wzniesiono metoda monolityczną.
~od autora - suplement 30-04-2006 23:17
ad P. słynny architekt szwajcarski Le Corbusier, czyli Charles-Édouard Jeanneret-Gris wymyśił takie siedliska, jak dzisiejsze Zabobrze - w latach 20-tych minionego wieku i zapewme on był pomysłodawcą tego, co otacza zabobrzan i wielu mieszkańców tego typu osiedli w całej Polsce, wymyślił on jednostki mieszkaniowe, które później nazwano blokami - miały być przyjazne ludziom, zawierać w sobie ogrody, przedszkola, szkoły i sklepy w zasięgu mieszkańców danych osiedli. Zapewne takie założenie realizowano i w Jeleniej Górze - choć o Le Corbusier nikt nie wspominał (bo to z kapitalistycznego świata). Jego projekty są nawet w Brazylii! Architekta inspirowała prostota panująca w klasztorach, zero zdbobień, maksimum ułatwień. To on wymyślił, że pomieszczenia mają mieć około 226 cm wysokości - czyli to, co jest w granicach zasięgu rąk przeciętnego człowieka (i tak trzeba wejść na drabinę, aby pomalować sufit). Na pewno z jego dziedzictwa czerpali projektanci Zabobrza i innych bliźniaczych osiedli w całej Polsce. Nadmienię, że część dzieł Le Corbusiera została rozebrana... bo nie spełniła idealistycznych zamiarów twórcy. Nie odcinam się od modernizmu, ale nie piszę o modernizmie, ani o technologiach budowlanych, ani o metodach monolitycznych. Mam nadzieję, że to wyjaśnienie uzmysłowi mój cel szanownym Czytelnikom! Bardzo dziękuję za uwagi i serdecznie pozdrawiam!
~p. 1-05-2006 8:23
Dzięki za suplement, choć modernizm to nie tylko L.Corbusier i jego maszyny do mieszkania - kierunek ewoluował i w zasadzie ewoluje do dziś w postaci postmodernizmu, konstruktywizmu, dekonstruktywizmu czy epoki hi-tech; natomiast ad. "nie piszę o technologiach budowlanych" - coż? ja się doszukałem takich wątków, chociażby: "...Prefabrykowane elementy są połączone kotwami i linami stalowymi. Stanu technicznego tych umocnień nikt nie jest w stanie sprawdzić, ponieważ znajdują się w miejscach zupełnie niedostępnych. A faktowi, że są narażone na szkodliwe działanie deszczów, śniegów i zębu czasu – nikt zaprzeczyć nie może..." ale może to wina mojej zbyt dociekliwej natury :) pozdrowienia 1-majowe ślę p.
~rys 3-05-2006 6:20
Chcialbym dozucic, ze osiedle Centralne pomiedzy J.G. a Cieplicami nie powstalo ze wzgledu na naturalny tunel wywiewowy jaki utworzyl sie z naszej Celwiskozy. Czesi zabronili kominem wyrzucic wywiewy poza kotline a mieszkancy w/w osiedla narazeni byli na chroniczny bul glowy i jeszcze pare przyjemnosci zapachowych. Oburzony jestem forma tekstu w odniesieniu do potrzeb i historii socjalizmu, zapewnie w oczach autora najchetniej widzalby ziemianki i strzechy - bylo by to naturalne i nawiazywalo by do korzeni. A dzis mam wiele szacunku do tych czasow wzajemnej serdecznosci i narodowego zrywu odbodowy Polski.
~do rys 3-05-2006 23:25
chyba nie bardzo wiesz na czym opierala sie ta "serdeczność" i ten "narodowy zryw". To jacy są dzisiaj Polacy, jak siebie wzajemnie traktują i jak są postrzegani na świecie jest niestety "zaslugą" tych szarych czasów PRLu. Popieram autora w jego ironicznej krytyce tych czasów i zachęcam do mocniejszej krytyki. Niestety zmiany w wyglądzie naszego miasta są doskonalą podstawą do takiej krytyki.
~XaD 4-05-2006 9:31
Jedno jest ciekawe, że w tych mrocznych czasach komunistycznej dyktatury w kraju absurdu, w którym nie wymyślono niczego sensownego (jak wynika z kolejnego artykułu w tym cyklu) niszcząc jedynie dorobek poprzednich subtelnych i wysmakowanych artystycznie mieszkańców tych okolic rodziło się tyle dzieci, że szkół brakowało (też poddano mnie praktyce chodzenia do „czwórki” raz na II zmianę raz na 7:10, pewnie, dlatego taki odmóżdżony jestem i „poetyki” tych artykułów pojąć nie mogę) Ludzkie życie musiało być wtedy udręką, jednak na złość „czerwonemu” ludzie uparcie się mnożyli, tylko po to żeby potem znosić męki mieszkania w bloku, posyłania dzieci do nowej, rozpadającej się szkoły, a tam poddawano je indoktrynacji i uczono o komunistycznych idolach. Szanowny p. Autorze jeśli było tak źle to czemu ludzie swoim dzieciom gotowali taki los? No i czemu skoro tylko ten koszmar się skończył i żyjemy w pięknym kraju, w którym mamy teraz tylko wspaniałych i "świętych" idoli niewdzięczni Polacy nie chcą mieć dzieci? Może jesteśmy po prostu do niczego, oddajmy to wszystko Niemcom, bo za Niemca panie, było najpiękniej i najmądrzej.
~do xad 4-05-2006 10:24
to że ludzie sie mnożyli to nie jest zaslugą ówczesnych czasów, zupełnie nie wiem jak możesz wiązać przyrost naturalny z dyktaturą PRLu, popatrz na kraje zachodnie- tam ludzie też mieli dużo dzieci a system był bardziej normalny i dzięki temu tam teraz poziom życia jest nieporownywalnie wyższy niż w Polsce, a i architektura miast ładniejsza.
~XaD 4-05-2006 13:32
Nie wiem czemu mam patrzeć na „kraje zachodnie” Interesuje mnie odpowiedź na pytanie czemu jeśli przyjąć, że były to takie beznadziejne czasy „dyktatury PRL” przyrost naturalny był tak wysoki. Przecież teraz w czasach „normalności” mówi się, że trzeba stworzyć system sprzyjający większej „dzietności” i jest to zadanie państwa. Wniosek z tego taki, że ówczesne państwo krwawych komunistycznych siepaczy lepiej wywiązywało się z tego zadanie, gdyż ohydne betonowe szkoły były pełne dzieci, a teraz w odrodzonej którejś tam z kolei RP szkół w ogóle nie trzeba budować, a raczej należy zamykać istniejące, tak więc chyba jednak tzw. władze mają jakiś wpływ na to zjawisko. A jeśli chodzi o „kraje zachodnie” to nikt inny jak one zgotowały swojemu wiernemu sojusznikowi taki los w postaci „dyktatury PRL” więc może skończmy już z tym bałwochwalczym zachwytem pod ich adresem.
~Autor 4-05-2006 20:06
ad XaD - dziękuję za komentarze!, nie piszę o mrocznych czasach PRL ad hoc, tylko staram się przypomnieć Czytelnikom (i przy okazji własnych poszukiwań wiadomości i sobie także) to, co wówczas się w naszym mieście działo. A że za dobrze się nie działo, to chyba nie zaprzeczysz. Jeśli nie możesz pojąć "poetyki" moich tekstów, to szkoda. Nic na to nie poradzę. Na pewno i Niemcy mieli swoje udręki i zapewne nie było to miasto idealne. Bo które jest takowe? Sądzę jednak - oczywiście na podstawie relacji ludzi, którzy w Jeleniej Górze mieszkają od 1945 roku, jak i na podstawie materiałów ikonograficznych i innych, że było tu po prostu ładniej, czyściej i porządniej, ciekawiej i bardziej kolorowo. Jakoś za niemieckich czasów nikomu do głowy nie przychodziło, aby budować osiedla w miejscach absurdalnych, bazgrać po murach, pałace przeznaczać dla krów i świń. A za PRL-u tak właśnie było i to są fakty. Włącznie z malowaniem trawy na zielono przed przyjazdem centralnych władz partyjnych tudzież szybkim malowaniem fasady kamienic na placu Ratuszowym, na których tle miał się pojawić jeden z ówczesnych premierów przed kamerami TV. Moim zdaniem szkoły zbudowane za PRL pozostają ohydne i nieprzyjazne architektonicznie, ale nie sądzę, że Niemcy budowali szkoły idealne - gmach "Żeroma" jest w środku ponury, choć jego monumentalna sylweta dobrze wpisała się w krajobraz jeleniogórski, czego nie mogę powiedzieć o socjalistycznych blokowiskach. Nie analizuję przyczyn wysokiego przyrostu naturalnego w PRL. Po prostu taki był. Pozostała część Twojej wypowiedzi nie ma związku z cyklem "Jelonka wczoraj". Więc nie będę na ten temat pisał. Będę wdzięczny za merytoryczne uwagi. Ad rys - polecam lekturę słownika ortograficznego! Nie widziałbym tam ziemianek, ale wolałbym widzieć piękne, zachowane jeleniogórskie stare miasto zamiast parkingów, pustych przestrzeni i obcych historycznej starówce bloczydeł blisko ratusza. Pozdrawiam!
~do Autor 4-05-2006 20:57
nic dodać nic ująć, niektórym ludziom po prostu nie podoba sie krytyka PRLu
~casablanca 4-05-2006 23:01
do Autora: to mało eleganckie polecać innym lekturę słownika ortograficznego, obojętnie kim się jest, nieprawdaż?
~casablanca raz jeszcze 4-05-2006 23:03
i jeszcze coś: to nie krytyka PRL-u niektórym ludziom nie podoba - tylko krytykanctwo, a to różnica.
~Autor 4-05-2006 23:29
ad Casablanca - lubię polemizować, ale na poziomie, a nie z internautami, którzy sadzą byki ortograficzne, dlatego za elegancką uważam moją poradę. Krytyka... krytykanctwo - wiadomo, różnica w nacechowaniu obu określeń - ale podkreślam - mamy wolność słowa. Resztę proszę sobie dopisać - z szacunkiem!
~rex77@op.pl 5-05-2006 8:40
Ja to nawet mam film na tasmie 16mm jak w 1974roku odbywalo sie wesele i ludzie z wiejskiej szli przez pola zasiane zbozem do tego kosciolka Sw Wojciecha i nie bylo zandych blokow jeszcze, szpitala i wogole wszedzie laki byly itd
~XaD 5-05-2006 9:43
Jestem daleki od twierdzenia, że blokowiska są urocze architektonicznie czy postawione w dobrym miejscu, podobnie wybudowane wówczas szkoły. Moją intencją było wskazanie, iż istniały przyczyny, dla których budowano przede wszystkim (niestety) szybko. Jest faktem, przez nikogo tu niekwestionowanym, iż w tym czasie liczba ludności rosła szybko i to dla zaspokojenia jej potrzeb budowano szkoły i te nieszczęsne bloki. Ówczesny, niewątpliwie absurdalny ekonomicznie i niewydolny system nie pozwalał na więcej. Nie jestem nawiedzonym obrońcą PRL, mnie osobiście teraz żyje się dużo lepiej natomiast uważam, że opisując jakieś zjawiska historyczne ( a taki chyba jest cel tego cyklu) wypada obiektywnie ocenić wszystkie przesłanki konkretnych wydarzeń, a nie pozostać jedynie przy prostym i dość już ogranym stwierdzeniu o socjalistycznych absurdach. Jeśli zaś chodzi o pozorne działania w stylu malowania trawy to akurat te zjawiska bynajmniej nie znikły wraz z PRL (nie sądzę też, aby to właśnie wtedy je wynaleziono), zmienili się tylko goście, wystarczy przypomnieć sobie, co robiono w wielu miastach, które miał odwiedzić JP II. To już raczej kwestia mentalności ludzi, którzy bardzo chcą dobrze wypaść przed tzw. władzą.
~człowiek 5-05-2006 20:34
mieszkam niedaleko Oświęcimia, jest tu opodal kilka przykładów "niemieckiej architektury osiedlowej", zapraszam więc Autora na pouczającą wycieczkę - zobaczy co "za niemieckich czasów ludziom do głowy przychodziło..." pozdrawiam, cz
~kazio 5-05-2006 21:24
A ja chodziłem do SP/patronat-CELWISKOZY/ nr 4 na ulicy Warszawskiej.Była to poniemiecka szkola skladająca się z kilku budynków w tym jednego i sali gimnastycznej na polską miarę b.nowoczesnych.Kierownikiem(dyrektorzy SP pojawili się póżniej) był niejaki Szałowicz a po jego śmierci Kaszycki.Wożnym pan Popis mieszkający z rodziną w sutenerze,którą/rodzinę/ z wielkim hukiem przeniesiono do dwóch klas specjalnie zaadaptowanych na mieszkanie.Ciekawi mnie co tam jest teraz?A propos Zabobrza-jest, bo jest-zamiast glupio dyskutować-zastanówcie się lepiej jak wykorzystać walory JG i jak robić tzw "dudki".Ja w 2003 roku byłem,przejazdem,w Pilichowicach,gdzie przy Bachmanbaude stał samochód"D"i dwoje staruszków plakało na głos- jak dzieci.Było mi głupio.Róbcie coś-młodzi.Pozdro.
~oj kaziu 5-05-2006 22:59
no, ciekawe jak im sie mieszkalo w tej "sutenerze" :-))))
~Kazio 6-05-2006 15:13
Pardon-mogłeś/aś tego nie zauważyć-przecież wiecie o co mi chodziło.Powiem,że Popisowie na "nowym mieszkaniu"byli nieszczęśliwi.W suterynie,ktora była typową niemiecką służbówką mieli wszystko,póżniej po adaptacji zeszli do norm osteurope.Sasiadami mieli kl.Ia i IIIb. ps.Za sutenera w sp4 robił Bazyli 17-letni uczeń VII kl.który w schronie p/lot /na terenie szkoly/prowadzil wyklady z pokazem na temat srom niewieści.
~Rys 8-05-2006 7:15
W Jelonce przezylem czas niszczenia wszystkiego co poniemieckie, dzis mam sposobnosc obserwacji podobnej zajadliwosci i nienawisci niszczenia postkomuny. Ta nienawisc zrodzila to, ze nasza kochana mlodziez niepotrafi rozroznic armii WP od AK czy AL, ktora uznac za okupanta a ktora za wyzwlajaca nasz kochany kraj. W calym kontekscie podsumowujac, chcialbym bez zadnego sentymentu do komuny stwierdzic, ze takiego gospodarza Polski jakim byl Gierek nigdy niezniszczycie w swiadomosci Polakow nawet przpisujac mu to zadluzenie. /do autora/ - o ortografie nigdy tak nie dbalem jak o prawde i honor.
~morf 8-05-2006 10:02
wzg. grota roweckiego jesst zbudowane z cegly, osiedle ptasia z plyty ... to dwa rózne miejsca :) co nie zmienia faktu ze oba strasznie zaniedbane i nadajace sie do remontu ... plusem tego miejsca jest bardzo ladna okolica ... nie to co za bobrem
~ja 12-05-2006 22:56
Byłam na rozpoczęciu roku szkolnego, który był jednocześnie otwarciem szkoły nr. 4, jako ośmioletnia uczennica drugiej klasy. Wydaje mi się, że uroczystość ta miała miejsce 31 sierpnia, a nie 1 września;-))) Ach, wspomnienia... Patrze na zdjęcie z rozpoczęcia roku szkolnego i łza się w oku kręci...
~Maura 14-05-2006 18:28
Tak czy inaczej- piękny tekst i jak zawsze- DZIĘKUJĘ. Bardzo Panu zazdroszczę tylu wiadomosci o naszym mieście.
~kriscrow 16-05-2006 22:51
osobistymi rekami wstege przecinalem w sp4 szkole otwierajac co pewnie w szkolnym archiwum na jakims zdjeciu maja - ja nie mam; a kosciol na zabobrzu zbudowali taki na jaki owczesne panstwo wydalo zgode - mi tez sie nie podoba, ale przebudowac sie nie da, przynajmniej poki co... pozdrawiam
~kriscrow 16-05-2006 22:56
a pamietam tez mieszkajac na karlowicza 27, ze to byly ostatnie bloki na osiedlu w strone kosciola i szlo sie do niego przez pole a ks.Danko osobistymi rekami furtke w plocie budowal, zeby ludzie z osiedla nie musieli chodzic wkolo plotu... no i religia byla w malej salce... a ksiadz mieszkal w raszycach w wynajentym pokoju kolo remizy... i na ruskim rowerze do kosciola przyjezdzal... a i w pilke z ministrantami gral na lace pod kosciolem...
~Marce(L) 17-05-2006 11:19
Fajny arykuł. Dzięki.
~LUIS 17-05-2006 17:36
Hmm wiele krytycznych uwag lecz ci piszący gdzie by mieszkali skoro tak by nie bylo osiedla Zabobrze? W Jeleniej Górze jest dużo kamienic np.przy ul. Wojska Polskiego i przy wielu innych ulicach, które straszą wyglądem i czy ktoś na ten temat pisze? Nie spotkałem jeszcze takiego artykułu. Jaka by nie była by epoka, można krytykować wszystko lecz to historia uczy jacy są polacy.
~zocha 24-05-2006 11:13
Nie zgodzę się z tym, że bloki są dla niewielu pokusą.Żeby kupić mieszkanie na Zabobrzu III trzeba się trochę naszukać. Mało kto chce się stamtąd wyprowadzać, mieszka się wygodnie. Pozdrawiam mieszkańców :)
~Dziecko stanu wojennego 25-05-2006 9:00
Jak zwykle pojazd PRL-u i wszystkiego co się z nim łączy! A gdzie Ci ludzie mieli wtedy mieszkać!? co!? Zapewne doba kapitalizmu przyniesie możliwość przesiedlenia tysięcy ludzi do jednorodzinnych domków z klinkierowej cegły? Tylko kto za to zapłaci?! Państwo ?! Od przemian ustrojowych minęło ładnych parę lat i co ? Mieszkania rosną jak grzyby po deszczu! Wszyscy tylko krytykują i narzekają a jestem ciekaw gdzie ci ludzie mieszkają – pewnie na Zabobrzu? Więc niech się wyprowadzą do tych pięknych i nowoczesnych osiedli! Tylko gdzie one są?
~7b 25-05-2006 15:16
Jak oddali szkole do uzytku to ja chodzilam wtedy do 7b
~kimer 25-05-2006 15:23
Byłem na rozpoczęciu roku szkolnego i otwarciu sp4 miałem wtedy 8 lat i zaczełem w niej 2 klase zaś moja siostra 7 kl.
~piterus 26-05-2006 20:19
Faktem jest, że zabobrzańskie blokowisko "cudem" nie jest. Ale na miano "maszkaronów", przynajmniej dla mnie, zasługują również modne obecnie wśród "nowobogackich" mieszkańców naszego miasta domki budowane wg. wzoru słynnego domu Lecha Wałęsy. każdy identyczny, mały, parterowy, wejście koniecznie z dwoma kolumienkami podtrzymującymi malutki ganek...tfu! pełno tego rodzaju brzydactwa, a na dodatek postawione przez firmę developerską na działce o pow. 250-300 m2, najlepiej jako bliźniak albo szeregówka. Oto jak wygląda współczesne marzenie o własnym M. ;)
~magma 30-05-2006 11:36
Mieszkam na tym osiedlu od 1968 roku.Bywało różnie tą osidlową urodą.Akurat wtedy wszędzie coś się działo i nie wyglądało to zbyt pięknie Ale teraz drzewa urosły (niektóre wkopano do ziemi jako "gotowce")trawka się zazieleniła a mój budunek, kiedyś jeden z bardzej zaniedbanych teraz pięknieje i cieszy oczy.Nie narzekam fajnie się mieszka wszędzie blisko i - fakt- stare Zabobrze nie jest z płyty bo i gwóźdź w ścianę wbiję i jest ciepło.Pozdrawiam serdecznie mieszkańców starego Zabobrza.Może my i jesteśmy z tych "starych"ale to przy nas rosła ta cała reszta w koło.Czy ktoś jeszce pamięta piękną willę przy ulicy Paderewskigo?Albo dwa stawki z ciernikami(na jednym stoi teraz Rondo a na drugim "coś")
~Me 2-06-2006 16:28
Mam nadzieje, ze nadejdzie taki czas, kiedy cale obecne Zabobrze zapozna sie z laska dynamitu i zamiast koszmarnych betonowych blokowcow ktos wybuduje funkcjonalne i eleganckie apartamentowce. Tak jak w innych krajach Europy
~jeleniogórzanin 3-06-2006 11:21
do "Me" a na te apartamentowce jak piszesz będzie stac wszystkich takich jak mieszkają na Zabobrzu. Weź się puknij w czoło
~kriscrow 22-05-2007 20:09
jest tu zdjecie z otwarcia SP4 – osobistymi rekami przecinalem wstege otwierajac szkole –ktos mnie tam wytypowal, nie wiem kto
~kriscrow 22-05-2007 20:09
jest tu zdjecie z otwarcia SP4 – osobistymi rekami przecinalem wstege otwierajac szkole –ktos mnie tam wytypowal, nie wiem kto
~XXL Reprezentant $$ 23-05-2007 13:58
XXL to największe osiedle nieładnie kłamać !

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

W Filharmonii dla Niepodległej

Cieplicka figura św. Jana Nepomucena

Wypadek przy baniakach  

Hauptmann i Hanusia

Mają w nosie pieszych

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
984
Tak
65%
Nie
28%
Nie wiem
7%