MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Arka odpłynęła wśród oklasków i w pocie czoła – VIDEO

Wiadomości: WOJANÓW
Niedziela, 6 czerwca 2010, 19:21
Aktualizacja: Środa, 11 sierpnia 2010, 9:10
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Prószący śnieg przy palącym słońcu? Taka anomalia pogodowa może się wydarzyć tylko w teatrze. Dziś biały puch sypał przy pałacu w Wojanowie, gdzie Zdrojowy Teatr Animacji pokazał najnowszą a zarazem ostatnią w tym sezonie premierę: widowisko muzyczne z orkiestrą Armii Zabawienia „O ósmej na arce” Ulricha Huba w reżyserii Bogdana Nauki.

Na rozgrzanym upałem podwórcu wojanowskiego pałacu wyrosła arktyczna wyspa pokryta lodem, która stała się areną wydarzenia przejmującego, ale zarazem lekkiego. Doniosłego, lecz jednocześnie prostego w przekazie. Ważnego, ale nie pompatycznego. Taka – pewna tych pozytywnych sprzeczności – jest bowiem inscenizacja obsypanego nagrodami dzieła niemieckiego dramatopisarza Ulricha Huba.

Moralne dylematy ludzkości przenosi do uniwersalnej powiastki o przyjaźni trzech pingwinów. Nieloty po kolei wpadają w pułapki codzienności. Poznają, co to śmierć (niechcący zabiwszy motylka – Jacek Maksymowicz), bluźnierstwo, ale też doświadczają przyjaźni i solidarności w chwili zagrożenia.

Ich egzystencja zdarzyła się w czasach biblijnych, kiedy to rozeźlony Stwórca zesłał na świat potop zapewniając jednocześnie – dzięki arce i jej kapitanowi – Noemu przetrwanie wszystkich gatunków. Wieść tę przekazuje też arktycznemu światu z pomocą posłannika gołąbka (Radosław Binek). Warunek: na pokład arki może wejść tylko para ich przedstawicieli. Pingwinom (Dorota Fluder, Sylwester Kuper oraz Sławomir Mozolewski) robi się żal ich przyjaciela. Postanawiają „przemycić” go w walizce na pokład narażając się przy tym na wiele różnych perypetii na arce. W jej załodze pojawia się niemal cały zespół ZTA z reżyserem Bogdanem Nauką na czele. Jak to w bajce bywa – wszystko dobrze się kończy.

Słowa Listu świętego Pawła do Koryntian: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jako miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący” recytowane przez Sylwestra Kupera (obył się w tekstach sakralnych jako odtwórca roli Jakuba Boehme w oratorium mistycznym "De Regeneratione") w finale tylko utwierdzają widzów, którędy wiedzie droga do lepszego.

Warstwę tekstową sztuki wzmacnia muzyka Pavla Helebranda. Fenomenalny jest blues pingwina wyśpiewany przez Sławomira Mozolewskiego. Inne utwory na długo pozostają w pamięci swą melodyjnością. Dodatkowo aktorzy na żywo grają na instrumentach. Tu świetnie spisał się akustyk Zdrojowego Teatru Animacji Mariusz Czechowicz, który dał pokaz kunsztu gry na saksofonie jako instrumentalista orkiestry Armii Zabawienia. Wszystko w barwnych kostiumach i plastycznej, a jednocześnie prostej scenografii Urszuli Kubicz-Fik.

„O ósmej na arce” – rzecz o pingwinach i Arktyce – nabrała przekornie dość komicznego wymiaru zagrana w realiach upalnego czerwcowego popołudnia. Ustawiona jak na plaży scena i widownia stały się patelnią, na której w płomieniach słońca prażyli się aktorzy i widzowie. Nie wszyscy z publiczności wytrzymywali ten żar. I nie pomógł nawet śnieg i arktyczny wiatr, które dopełniały efektów specjalnych widowiska. Całość podobała się. Widzowie przerywali sztukę oklaskami, zwłaszcza po piosenkach.

Po premierze Bogdan Nauka podziękował całemu zespołowi za pracę. Zaznaczył, że z powodów różnych sztuka „O ósmej na arce” była jedną z najdłużej przygotowywanych premier przez ZTA. Próby zaczęły się jesienią ubiegłego roku. Później były różne przypadki losowe, które odwlekały prezentację widowiska. – Mieliśmy zagrać je na Dzień Dziecka, ale wtedy bardzo dużo się działo. Tydzień po tym nie dzieje się nic, więc taki jest nasz prezent dla dzieci – mówił B. Nauka.

Wymienił też tych, których na scenie nie było widać, a pomogli w realizacji, głównie od strony muzycznej: Bognę von Woedtkę, Artura Nowackiego i Jacka Szreniawę. Dyrektor słowa podziękowań skierował też do ekipy technicznej, dla której przenoszenie sprzętu i dekoracji z miejsca na miejsce – z braku macierzystej obecnie remontowanej sceny w Teatrze Zdrojowym – to ciężka, fizyczna praca. Szczególne podziękowania skierował do Pavla Helebranda, który wymyślił koncepcję muzyczną sztuki. Jest ona bowiem w założeniu dramatem.

Szef ZTA w prezencie otrzymał grafikę przedstawiającą lalkarza animującego marionetki. – Bardzo wam dziękuję – powiedział B. Nauka aktorom i członkom zespołu. Życzył też, aby „O ósmej na arce” grano jak najdłużej. – Za teatr! – wzniósł toast symboliczną lampą szampana.

Obejrzyj video:

Ogłoszenia

Czytaj również

Zaczytaj się z Jelonką.com

Spotkanie z Danutą Sadownik – jutro w Książnicy

Góral na morzach i oceanach w ODK

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~ 6-06-2010 23:30
Wspaniałe, ponadczasowe, z przyjemnością przyswajane przez dużych i małych odbiorców, pełne humoru, mądrości, pozbawione moralizowania, a mimo to ukazujące ważne w życiu prawdy zahaczające o filozofię i etykę, które bezpośrednio docierają do człowieka. Wspaniała sztuka :) Nawet upał nie przeszkadzał aż tak bardzo :) Wyrazy uznania w stronę aktorów, którzy mimo tak skrajnych warunków atmosferycznych dali z siebie wszystko :)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Karkonoskie witraże

Radni KO przeciw kupcom?

Artystycznie na rzecz czystego powietrza

Wielkie dzieła wokalno–instrumentalne  

Stoi kolej na Kopę

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
908
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%