MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Andrzej Demkowicz: Zwiadowca z zasadami

Wiadomości: Region
Niedziela, 1 maja 2016, 7:34
Aktualizacja: Poniedziałek, 2 maja 2016, 17:48
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Polska Zbrojna
Od najmłodszych lat wiedział co chce w życiu robić i krok po kroku swoją determinacją, uporem, ale i ciężką pracą dochodził do celu – mowa o ppłk. Andrzeju Demkowiczu, który kieruje Zespołem Rozpoznania i Dowodzenia wrocławskiej Szkoły Oficerskiej i uczelnianą Sekcją Szkoleń Wysokogórskich.

Jeleniogórzanin zgłoszony do tytułu „Zwykły – niezwykły Jelonki.com” w minionym roku został m.in. laureatem Buzdygana 2015. Na swoim koncie ma również wiele wyróżnień i odznaczeń, także za służbę w Karkonoskiej Grupie GOPR.

Urodził się w Lubaniu, do Jeleniej Góry przyjechał z rodzicami mając 5 lat. Najpierw chodził do przedszkola w Cieplicach, później do Szkoły Podstawowej nr 6, a następnie do Liceum Ogólnokształcącego nr II im. C. K. Norwida. Studiował w Wyższej Szkole Oficerskiej we Wrocławiu oraz na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie zrobił doktorat z politologii.

– Już jako mały chłopiec chciałem iść do wojska – mówi Andrzej Demkowicz. – Jak wielu moich rówieśników oglądałem „Czterech pancernych” i każdy z nas chciał zostać Jankiem. Mi się po części udało (śmiech). Mimo że mój ojciec był strażakiem, a mama pracowała w służbie zdrowia (przyp. autorki: O Krystynie Demkowicz pisaliśmy w artykule „Krystyna Demkowicz: ma wielkie serce”), ja wybrałem własną drogę – dodaje pułkownik.

Zanim wstąpił jednak do wojska włożył inny mundur. – Zostałem harcerzem, najpierw w szkole były zuchy, następnie byłem w Czarnej 13, aż w końcu utworzyliśmy własną drużynę „Wigry”, gdzie byłem przybocznym (pomocnikiem drużynowego). I jak to w harcerstwie… sporo chodziliśmy po górach, więc naturalną sprawą było wstąpienie do Karkonoskiej Grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego – opowiada jeleniogórzanin.

A był to rok 1992 i jednocześnie czas, kiedy Andrzej Demkowicz rozpoczął studia w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych (WSOWL) we Wrocławiu. – W każdy wolny weekend jechałem w góry na szkolenie, a dwa lata później kiedy skończyłem 18 lat, złożyłem przyrzeczenie ratownicze – wspomina.

Swoją miłość do gór przeniósł na grunt zawodowy. W 1998 roku z jego inicjatywy powstało Naukowe Koło Podchorążych Rozpoznania Wojskowego i Działań Specjalnych, przekształcone w 2010 roku w sekcję. Jej głównym zadaniem jest szkolenie wysokogórskie podchorążych. – Dzięki temu mogłem wykorzystać swoje wcześniejsze pasje, jak wspinaczka wysokogórska, narciarstwo, skoki spadochronowe oraz ratownictwo i przekazać je swoim żołnierzom – mówi ppłk Demkowicz.

Jak pisze „Polska Zbrojna”, sekcja prowadzona przez jeleniogórzanina organizuje górskie szkolenia, kursy, zawody i treningi w Karkonoszach, Tatrach, na skałach Jury Krakowsko-Częstochowskiej, w Sokolikach oraz Kotlinie Kłodzkiej. Biorą w nich udział nie tylko podchorążowie, lecz także instruktorzy z jednostek specjalnych oraz m.in. 21 Brygady Strzelców Podhalańskich czy 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Od 2013 roku kursanci często szkolą się w Szklarskiej Porębie. Uczelnia kupiła tam były wojskowy ośrodek wypoczynkowy, który służy teraz za bazę szkoleniową.

Współpracownicy i wychowankowie ppłk A. Demkowicza podkreślają jego profesjonalizm i determinację. – Staram się przekazywać swoim uczniom, że jak się ma jakiś cel, to trzeba do niego bezwzględnie dążyć i do tego trzeba wykazać się kreatywnością – mówi Andrzej Demkowicz. – Wojsko nie jest dla wszystkich, ale ci, którzy chcą się w nim rozwijać mają naprawdę ogromne możliwości, łącznie z wyjazdami zagranicznymi na kursy i szkolenia – dodaje.

Na szkolenia ze swoimi żołnierzami Andrzej Demkowicz wyjeżdżał m.in. do Armenii, Włoch, Wielkiej Brytanii czy na Ukrainę. Nie dotarł tylko do Azerbejdżanu, bo został zatrzymany przez Rosjan. – Kiedyś pisały o tym gazety, ale nie chcę do tego wracać – mówi pułkownik.
Dla jeleniogórzanina wojsko to niezwykła przygoda. - Po prostu robię to co lubię i jeszcze mi za to płacą – przyznaje.

Zarówno w pracy zawodowej, jak i życiu prywatnym A. Demkowicz stara się być odpowiedzialny, uczciwy i sprawiedliwy. – Jestem też uparty, ale czasami idę na kompromisy, jednak zawsze starając się by ten kompromis był jak najbliższy mojego zdania – śmieje się pułkownik. – Sporo wymagam od swoich żołnierzy, ale jestem też człowiekiem i wiem, że każdy może mieć chwilę słabości, dlatego zawsze staram się dawać drugą i czasami trzecią szansę. Nie ma jednak już u mnie czwartej szansy – dodaje A. Demkowicz.

Obecnie mieszka z rodziną (żoną Jadwigą , Jagodą oraz synami: - 6-letnim Michałem i 10 –letnim Jędrzejem) we Wrocławiu, ale zamierza wrócić do Jeleniej Góry po zakończeniu służby. – Teraz jestem tu tak często, jak tylko mogę – mówi. – Przyjeżdżam na szkolenia z moimi żołnierzami, a także prywatnie do rodziny. Chcę tu wrócić, bo uważam, że w Jeleniej Górze są o wiele większe możliwości rozwoju dla moich dzieci. Nie wiem kim będą w przyszłości moi synowie, bo to jest ich wybór. Dla mnie najważniejsze jest by wyrośli na porządnych ludzi. Ja chciałbym poświęcić im jak najwięcej czasu i nauczyć ich tych wartości, które zostały mi wpojone – dodaje.

Komentarz autorki:
Historia Andrzeja Demkowicza potwierdza prawdę starą jak świat, że dzięki ciężkiej pracy i determinacji można osiągnąć wszystko, co tylko chcemy. A jeśli doda się do tego pasje i kreatywność, żadne góry nie będą za wysokie, by się na nie wdrapać. Nasz „Zwykły – niezwykły” przekonuje także, że Jelenia Góra to cenne miejsce na mapie Polski i świata, które daje duże możliwości rozwoju oraz odnalezienia wewnętrznego spokoju i wyciszenia…
Angelika Grzywacz- Dudek

Ogłoszenia

Czytaj również

Debatowali o bezpieczeństwie

Patriotycznie przy ognisku

O rozpadających się górach

Karkonoskie witraże

Radni KO przeciw kupcom?

Stoi kolej na Kopę

Wernisaż w Galerii Korytarz

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
904
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%