MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Alkoholizm teatru

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 18 września 2006, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 18 września 2006, 8:36
Autor: Renata
Fot. Teatr Jeleniogórski
W sobotę na deskach Teatru Jeleniogórskiego odbyła się premiera kontrowersyjnego dramatu współczesnego rosyjskiego reżysera Nikołaja Kolady zatytułowanego "Merylin Mongoł".

Sztuka trudna, epatująca chamstwem i beznadzieją topioną w wszechobecnym zbawiennym alkoholu. Uczucie ulgi towarzyszy widzowi po zakończeniu spektaklu: w końcu można opuścić ten wykreowany, ale jakże rzeczywisty świat degrengolady!

Opowieść Kolady o biedzie, samotności, braku perspektyw może się nie podobać, może męczyć i zniechęcać. Jednak spektakl warto zobaczyć ze względu na przemyślaną scenografię Grzegorza Małeckiego, który w małej przestrzeni sceny studyjnej fantastycznie zaaranżował obskurne wnętrze blokowiska (biedne trzypokojowe mieszkanie, zniszczona bohomazami klatka schodowa, przerażająca dwupoziomowa winda).
Wszystkie zamieszczone elementy odzwierciedlają ponury, odrażający nastrój dramatu.

Drugim atutem przedstawienia są dobrze zagrane role głównych bohaterów: tytułowa Merylin Mongoł wykreowana przez Małgorzatę Osiej-Gadzinę zaskakuje swoim nieprzystosowaniem do rzeczywistości, zalęknieniem. Inna (Elwira Hamerska-Kijańska) jest i zabawna i żałosna w swoim uzależnieniu od alkoholu. Duże emocje wzbudza postać Miszy, apatycznego prostaka i pijaka (grana przez Jacka Paruszyńskiego), Aleksiej (Piotr Konieczyński) to uduchowiony wrażliwiec.

Warto zauważyć, że ostatnio nasz teatr zaczął się lubować w sztukach, gdzie czarny pesymizm i alkohol grają pierwsze skrzypce. "Merylin Mongoł", "Honor Samuraja" czy "Wódka z rumem" właśnie takie są. Miejmy nadzieję, że następna sztuka będzie zdecydowanie lżejsza, odrywająca widza od problemów życia codziennego, a nie udręką od której chce się uciec gdzie pieprz rośnie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Artystycznie i nie tylko u "Młodych Duchem"

Studium na początek

Motocykliści dla Niepodległej

Komentarze (6) Dodaj komentarz

~obserwator 18-09-2006 11:35
bryndza, nic szczegolnego, strata czasu, nie polecam tej sztuki, nie wnosi nic do codziennego zycia. 2,5 godziny zmarnowane, gra aktorska nie najgorsza ale to i tak za malo zeby wydac kase na bilet
~znawca sztuki 19-09-2006 21:35
mój poprzednik wypowiedział się bardzo krytycznie o tym genialnym spektaklu , najprawdopodobniej nie ma w ogóle pojęcia o sztuce ; kreacje aktorskie - wybitne , szczególnie małgorzaty osiej-gadziny ; scenografia grzesia małeckiego pięknie odzwierciedla klimat przedstawienia - świetnie wyreżyserowanego przez justynę celedę ; muzyka {na żywo!} proponowana przez granego gościnnie postać akordeonisty , tomasza gadzinę , bardzo trafnie ilustruje surowy klimat skomplikowanych relacji psychicznych jakie zawiązują się pomiędzy postaciami tej sztuki ; polecam to przedstawienie szczególnie tym , którzy oprócz gonitwy za pieniądzem znajdą choć chwilę aby zadumać się nad sensem życia , pełnym obłudy i oszustwa otaczającego nas świata ; zapraszam też wrażliwców , którym nie obcy jest los wykorzystywanych ludzi zarówno psychicznie jak i fizycznie
~obserwator 20-09-2006 11:29
jesli odgrywanie pijaństwa, hamstwa, przemocy połączone z maksymalnym wulgaryzmem jest takie podniecajace, to rzeczywiscie nie znam sie na sztuce... i nie chce sie znac na takiej sztuce
~znawca sztuki 20-09-2006 14:22
niestety nic pan nie zrozumiał z przesłania spektaklu ; środki wyrazu jakimi posługiwali się aktorzy nie były ich prywatnymi , pomysł na taką formę opisu rzeczywistości należy do autora sztuki nikołaja kolady - obecnie jednego z najpopularniejszych dramaturgów na świecie , ten poruszający temat dotyczył jego osobistych przeżyć ; pisze pan o "maksymalnym wulgaryźmie" którego w tej inscenizacji nie było ! proponuję przeczytać ten dramat w skupieniu , może wtedy coś do pana dotrze
~obserwator 20-09-2006 17:57
Misza wział reke Merlin i włożył ją do swoich spodni i co dalej robil, kto byl to widzial. To tylko jedna z wulgarnych scen. A co do zrozumienia sztuki powiem tyle, przez dwadziesciacztery lata miałem pijaństwo dookoła siebie, znam mentalnosc alkoholikow na wylot, proszę mi uwerzyc, nie ma tam nic ekscytujacego, tak samo jak w tej sztuce. Kazdy komu podobala sie ta sztuka, po przebyciu z takimi ludzmi 24 godzin (nie lat) mialby juz dosc i tej sztuki i pijanstwa. No chyba ze ma zaburzona psychike, ale to z pieknem sztuki nie ma wiele wspolnego.
~znawca sztuki 22-09-2006 13:50
widzę,że nie odróżnia pan rzeczywistości od świata wyimaginowanego,który operuje symbolami, nieraz wydającymi się realnymi,ale to świadczy tylko warsztacie aktorskim,najprawdopodobniej miał pan sam <albo ma> problemy z alkoholem i dostał nieżle od życia w tyłek,bardzo współczuję,proszę jednak z tego powodu nie wyżywać się na aktorach i nie wydawać fałszywych opini na temat tej realizacji teatralnej,życie jest ciężkie i okrutne,ale moim zdaniem tylko dzięki takim przedstawieniom,możemy zebrać siły i spróbować choć trochę je zmienić,aby nie skończyć jak bohaterowie tej sztuki,niestety żeby się odbić od dna,najpierw trzeba tam spaść,ani ja,ani pan nie konstruowaliśmy tego świata,więc nie ma się co pogrążać,na wiele żeczy nie mamy wpływu i nie będziemy mieli,życzę wiele radości i samych dobrych dni,chociaż wiem że nie będzie tak słodko,jakby się chciało,niech pan pamięta o najważniejszym,obojętnie co by się złego stało,trzeba WALCZYĆ,bo inaczej inni zwalczą nas

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

O rozpadających się górach

Talenty na scenie

Apel Pamięci w SP 15

Wypadek przy baniakach  

Udany Piknik Strzelecki

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
787
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%