MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

13 grudnia roku pamiętnego

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 13 grudnia 2007, 7:09
Aktualizacja: Piątek, 14 grudnia 2007, 7:38
Autor: TEJO
Dawny Dom Turysty: tu stacjonowało ZOMO
Fot. Agnieszka Gierus
13 grudnia 1981. Bożena Bryl, dziennikarka jeleniogórskiego oddziału Gazety Robotniczej, włącza rano radio. Nadają przemówienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego o Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego. Szybko ubiera się. Na dworze – mróz i śnieg. Wyjątkowo zimny jest ten początek grudnia. 26 lat temu reżim Jaruzelskiego wprowadził stan wojenny. Pamiętajmy.

Mróz odpuści dopiero na Sylwestra. Pani Bożena szybko idzie z ul. Ptasiej przez al. Wojska Polskiego na Okrzei 12, gdzie mają siedzibę jeleniogórskie redakcje. Jest ciekawa, czy działają teleksy i telefony. Działają. Ale kilka kroków dalej przy rozżarzonych koksownikach grzeją się żołnierze w polowych mundurach.

Dobre wieści, złe wieśc i
Trybuna Ludu. 14 grudnia 1981. Ministerstwo Oświaty i Wychowania podjęło decyzję o wcześniejszym rozpoczęciu ferii zimowych. Będą one trwać od 13 grudnia 1981 r. do 3 stycznia 1982 roku.
Dziś taka wiadomość ucieszyłaby wszystkich uczniów i studentów. Sąsiaduje z nią inna wieść o niemal bliźniaczej treści dotycząca wyższych uczelni.
A w kiosku na rogu Karłowicza i Kolberga nie było kolorowych magazynów. Jak w każdym kiosku. Tylko Trybuna Ludu, Monitor Dolnośląski oraz Żołnierz Wolności. Był też tytoń na wagę (i na kartki) i zapałki (bez kartek).

Trzy w jednym
– Zamiast trzech dzienników – „Gazety Robotniczej”, „Słowa Polskiego” i „Wieczoru Wrocławia” Czytelnicy otrzymują dziś, 14 grudnia 1981 roku „Monitor Dolnośląski”. Zespół redagujący pojmuje MD jako pismo czasu wojennego ogłoszonego przez Radę Państwa PRL. Jak sam tytuł wskazuje „Monitor Dolnośląski” przekazywać będzie dekrety, postanowienia i zarządzenia władz centralnych i lokalnych ułatwiające właściwe zrozumienie sytuacji i rozsądne, spokojne i odpowiedzialne zachowanie się społeczeństwa w tym wyjątkowym i trudnym okresie. Nadal głęboko wierzymy w to, że na tych łamach nigdy nie zajdzie potrzeba zamieszczania doniesień o rozlewie naszej polskie krwi – czytają jeleniogórzanie, którzy w kiosku, za dwa złote, otrzymują potężną płachtę z przemówieniem gen. Wojciecha Jaruzelskiego na całą kolumnę.

Kierownika ocenzurowali
– Nie było Teleranka – tak zapamiętają początek stanu wojennego ludzie z mojego pokolenia. Mój kolega na próżno czekał z taśmami i nastawionym magnetofonem ZK 140 (kultowym szpulakiem z Zakładów Radiowych Kasprzaka) na emisję „Sześćdziesiąt minut na godzinę” w radiowym programie trzecim. Mgł nagrać tylko szum, bo na UKF nic nie nadawało. Kolega Kierownik, czyli Jacek Fedorowicz, znalazł się na cenzurowanym. W radiu, programie I, na trzaskających długich falach – II Rapsodia Węgierska Liszta. Starsi ludzie przypominają sobie okupację i ślęczenie przy lampowych odbiornikach w oczekiwaniu na wieści z frontu.

Na rozregulowanej Librze z zaśnieżonym czarno–białym obrazem przemawia gen. Jaruzelski. W kościele pw. św. Wojciecha ksiądz Tadeusz Dańko, proboszcz, podczas mszy św. na godz. 9 wznosi suplikacje. – Od powietrza, ognia, głodu i wojny, zachowaj nas Panie.
Na obiad kotlety schabowe z zabitej kilka dni temu świni, kupionej „pokątnie” u chłopa za Dobromierzem.

Dziennikarze grali w kości
Jelenią Górę pan Bóg od głodu, ognia i wojny uchronił. Uchronił nawet telefony, które w większości miast polskich wyłączono, ale nie w stolicy Karkonoszy. Działały normalnie ku zdziwieniu Bożeny Bryl. Po jakimś czasie ukazuje się w Monitorze Dolnośląskim notka o działających telefonach i spokoju na ulicach miasta. O ile ta druga informacja nie budziła żadnych zastrzeżeń, o tyle ta pierwsza wywołuje burzę. Telefony milkną niemal natychmiast. Komuś się wcześniej zapomniało ich wyłączyć.

– Przez następne dni siedzieliśmy w redakcji i graliśmy w kości. Z nudów – opowiada Bożena Bryl. Po tygodniu z Wrocławia przyjeżdżał samochód, który zabierał dziennikarskie depesze napisane na maszynie, bo telefaksy wciąż nie działały.

Wódka dla ZOMO
Drzwi wejściowe kamienicy przy ulicy Złotniczej z hukiem trzaskały, kiedy wieczorami do korytarza wtaczali się pijani zomowcy. Dowiedzieli się, że niektórzy lokatorzy handlują pokątnie wódką dostępną jedynie na kartki i nie o północy.
Oddział ZOMO, który w stanie wojennym przyjechał do Jeleniej Góry, ulokowano w Domu Turysty PTTK przy ulicy 1 Maja. Wszystkie wycieczki odwołały rezerwacje i funkcjonariusze – najczęściej rekruci ściągnięci w ramach „mobilizacji” do tych oddziałów milicji – zajęli pokoje zamiast spodziewanych turystów.

Budynek zamknięto przed osobami postronnymi. W Jeleniej Górze manifestacji nie było, toteż zomowcy – których najczęściej wysyłano na pierwszą linię frontu walki z przeciwnikami reżimu – nie mieli co robić. Z nudów pili wódkę i demolowali Dom Turysty. – Ciągle się mylili, jak większość pijaków. Wódkę miała sąsiadka z piętra, a oni dzwonili do mnie. Byli pijani i wulgarni – przypominała sobie jedna z lokatorek. – Nie chcieli się odczepić i grozili, że zniszczą drzwi, kiedy nie chciałam im otworzyć. Wódkę dałam. Tę z barku za własne kartki kupioną.

To nie czas na podróże
Bożena Bryl pochodzi ze Słubic i na święta chciała koniecznie jechać do rodziców. Ale nie mogła, bo na przekroczenie granic województwa trzeba było mieć specjalną przepustkę. Podobnie jak na dodatkowy przydział benzyny, która i tak była reglamentowana. Pozwolenie wydawała milicja na Armii Czerwonej. Kolejka jak po mięso. Petentów obsługuje oficer. Na twarzy wypisaną ma gorliwość w wykonywaniu rozkazów. Wymazaną – pobłażliwość. – Pani nie wyjedzie. To nie jest pora na podróże – rzuca sucho Bożenie Bryl.

– Postawiłam się, bo musiałam jechać. Nie pamiętam. Chyba się rozryczałam, ale w końcu skruszyłam sumienie tego oficera, który wydał papier i podbił go pieczątką – opowiada dziś. Z tym paszportem idzie nocą przez miasto ku dworcowi PKP. Trwa godzina milicyjna, ale w każdej chwili może pokazać swoje pozwolenie na podróż. Na peronie stoi pociąg osobowy z Jeleniej Góry do Szczecina. Odjazd: tuż po północy.

Koleje zmilitaryzowano. Na peronach patrole. Żarzą się koksowniki. Podróżnych brak. Bożena Bryl przypomina sobie stwierdzenie oficera milicji: To nie jest pora na podróże… Do wagonu wsiada sama jak palec. Co dziwne, grzeją. Do stacji przeznaczenia nie spotyka żadnego pasażera.

Z prasy
Ratować stare mieszkania. Plenum KW PZPR w Toruniu. 12 grudnia odbyło się w Toruniu posiedzenie plenarne Komitetu Wojewódzkiego PZPR poświęcone gospodarce starą substancją mieszkaniową – odnotowuje Trybuna Ludu z 14 grudnia. To jedna z nielicznych informacji – poza sportem – które nie dotyczą stanu wojennego. Plenum KW PZPR w Jeleniej Górze jednogłośnie w pełni podporządkowuje się poleceniom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i decyzji Rady Państwa PRL. Podobnie Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. Wyłamuje się tylko Stronnictwo Demokratyczne, które wyraża swoje ubolewanie z powodu tej sytuacji.

Rozmowy kontrolowane
13 grudnia 1981 wieczorem. Przeszukałem piwnicę w poszukiwaniu singla z piosenką Stanisława Grzesiuka. Śpiewał tam o 13 grudnia. – 13 grudnia roku pamiętnego… Potem do tego ktoś dopisał: wykluła się WRON–a z jaja czerwonego. Proroczy był ten Grzesiuk – pomyślałem. Wieczorem w telewizji „Jarzębina czerwona”. A 31 grudnia, na sylwestra, prawdziwa perła „Nie ma mocnych”, część filmowej trylogii o Kargulu i Pawlaku Sylwestra Chęcińskiego.
Włączyli telefony z nagraną wstawką „Rozmowa kontrolowana”. Na kartkach świątecznych od rodziny pieczątka: ocenzurowano.

Z perspektywy
Janusz Lewicki, rocznik 1988
– Stan wojenny jest dla naszego pokolenia czymś nie do końca uchwytnym. Do dziś nie znamy faktycznych przesłanek i motywów działania Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, kierowanej przez gen. Jaruzelskiego, który to organ zadecydował o jego wprowadzenia. Zły stan gospodarczy państwa? Groźba interwencji wojsk Układu Warszawskiego? A może chęć pacyfikacji „Solidarności”? Wątpliwości wzbudza też samo jego wprowadzenie i jego zgodność z ówczesnym prawem. Przyniosło wiele tragicznych skutków, znanych m. in. z filmów dokumentalnych. Wielu ludzi spędziło ten czas w więzieniach a wielu zginęło. Niepodważalną zasługą wszystkich, którzy przyczynili się do upadku komunizmu w Polsce jest to, że nasze pokolenie nie zna takich wydarzeń jak stan wojenny.

Ofiara oprawców
Kazimierz Majewski popełnił samobójstwo 28 października 1982 roku. Do dziś nie wyjaśniono okoliczności tragedii. Wiadomo, że działacz NSZZ Solidarność z „Narzędziówki” aktywnie sprzeciwił się reżimowi i wprowadzeniu stanu wojennego. W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. został zatrzymany wraz z grupą innych działaczy przez SB w siedzibie Solidarności przy ul. Kasprowicza, przewieziony na milicję, a po przesłuchaniu, zwolniony. Potem uczestniczył w tworzeniu podziemnych struktur Solidarności. Kolportował nielegalne wydawnictwa. Szykanowany przez SB podupadł na zdrowiu. Przeszedł na wcześniejszą emeryturę 20 lipca 1982. Dorywczą pracował w prywatnym warsztacie ślusarskim. 28 sierpnia osadzono go w ośrodku dla internowanych w Nysie. Trafiło tam 25 działaczy z województwa jeleniogórskiego m.in. Stanisław Kostka z Lubania (nieżyjący już działacz Solidarności przy ZNTK), Tadeusz Lewandowski i Edward Woskowicz z Jeleniej Góry. Obóz opuścił 29 września ze względu na stan zdrowia. W październiku nasiliły się szykany SB wobec K. Majewskiego. Przesłuchania, ostatnie 26 X, zwłaszcza obawa o najbliższych, doprowadziły go do załamania nerwowego. Dwa dni później już nie żył.

Ogłoszenia

Czytaj również

Złoty Krokus dla...

Seniorzy świętowali

"Praca" jest, ale chętnych nie ma  

Komentarze (22) Dodaj komentarz

~M&M 13-12-2007 8:04
Wprowadzenie "Stanu Wojennego" przeżyłem we Wrocławiu. Jechałem na narty do Szczyrku i dojechałem tylko na Śląsk, gdzie zatrzymałem sie na dłużej u rodziny, bo wszystkie obozy sportowe zostały odwołane. I tak miałem więcej szczęścia od moich kolegów ,którzy zostali internowani. Tak to, narciarz zjazdowiec, był zagrożeniem dla WRON i PRL-u.
~LRR 13-12-2007 9:12
Szacunek dla tych ktorzy maja swoje, czasem nie mniej 'konspiracyjne' czy 'partyzanckie', a czasem nawet calkiem tragiczne historie z tego czasu, a jednak nie robia z siebie na sile bohaterow narodowch czy przesladownych. Nie stawiaja sie tez w roli sedziow i wyroczni temat tamtych czasow. Znam takich i dla nich szacunek za to ze wtedy potrafili isc z podniesionym czolem i za to ze pozniej takze zachowali wlasciwe zasady.
kazimierzp 13-12-2007 10:06
Sobota 12 grudnia 1981 roku godzina 17,15. W Polskim Radio Wrocław Studio 202, w którym na zakończenie prowadząca audycję Ewa Szumańska żegnając słuchaczy powiedziała: "po tych smutnych wydarzeniach w Radomiu gdzie podsłuchiwano Komisję Krajową Solidarności, życzę Państwu spokojnego i bez tego typu zdarzeń weekendu". Nie przypuszczałem, że miejscem gdzie będę mógł ją znowu usłyszeć będzie po paru latach kaplica przy ul. Kopernika w Jeleniej Górze na spotkaniu z mieszkańcami Jeleniej Góry, a w radio dużo, dużo później. Szczęśliwie miałem w domu nagranych wiele kaset z nagranymi audycjami radiowymi: "60 minut na godzinę", i "Studia 202" wraz z tym ostatnim z 12 grudnia, więc o odpowiednich porach włączałem sobie i słuchałem: Jacka Fedorowicza, Jana Kaczmarka, Ewę Szumańską, Andrzeja Zaorskiego,... Pozwoliło to nie dać się zwariować! Smutne, że kiedy dzisiaj puszcza się te stare nagrania, to niektóre ze słów które padają z ust "satyryków' brzmią jakoś aktualnie!
~jaann 13-12-2007 10:30
pozdrowionka dla Pani na zdjęciu ;P
~tez stalem na bramie celwiskozy z pala 13-12-2007 11:45
Ja w stanie wojennym woziłem kontrabandę z DDR - buty, piwo (m.in. do PTTK na zdjęciu) garnki i blaszki (czekoladopodobne tabliczki. Elaskon do samochodów, Dorobiloem siie w trzy m+ce fiata 125p. A pan Kazimierz tak sluchal RWE, ze potem poszedl na wspolprace z kusiakiem, tfu, zoska...
~Dziękuję. 13-12-2007 13:07
Teraz rozumiem skąd ta aureola nad kaplicą! Dziękuję panie Kazimierzu.
~miejscowy 13-12-2007 13:19
13 grudzień 2007 r. Podpisanie w Lizbonie bez zgody Nrodu aktu reformującego, nieodbiegającego niczym od odrzuconej Konstytucji UE. Dokument ten jeżeli zostanie zatwierdzony odbije nam się porządnym atakiem czkawki. Dokument do poczytania w języku polskim na stronie UE jest iście kuriozalny i podobny do pewnego aktu kiedyś podpisanego w Targowicy.
~Szczerość 13-12-2007 13:33
Rozumiem pana panie Kazimierzu. Twórcy stanu wojennego skatowali panu duszę i zrujnowali potrzeby intelektualne. Teraz moze pan sobie odbić słuchając kazań ojca Rydzyka. Pamiętam wypowiedzi św. pamięci Małachowskiego, marszałka Sejmu posła Unii Pracy. Otóż Małachowski, nietuzinkowa postać, człowiek, który w wyniku działań komunistycznych długo siedział po więzieniach, w przypływie szczerości powiedział, że tyle jedzenia i takiego dobrego jak podczas internowania nigdy potem nie jadł. Było to jedzenie rodem z Zachodu.
~ktos 13-12-2007 15:39
A ja z kolegami malowalismy pod mostem w lomnicy rysunki antykomunistyczne.Dziwne, te rysunki byly widoczne przez tylko pare godzin gdyz "ktos"zamalowywal je bardzo zrecznie. Pozdrowienia dla lomnicy
~J23 13-12-2007 16:45
A ja troche historycznie (zgodnie z prawda) w PTTK nigdy nie stacionowało ZOMO tylko NOMO ,na peronach Dworca PKP nogdy nie paliły się koksowniki.Ponadto przed budynkiem Poczty Głównej były koksowniki ale warty mieli tam milicjanci zNOMO i Ormowcy,Wojsko(podchorążowie i kadecji z WOSR Jelenia Góra) zaś było w środku budynku.Ponadto dworzec nigdy nie był patrolowany przez LWP,robiły to patrole Milicji z Komisariatu Kolejowego,patrole SOK oraz dorażnie patrole WSW z miejcowej Delegatury WSW.
~wiarygodny 13-12-2007 17:02
W 1926 roku zamachu stanu stanu dokonał Piłsudski i to samo powtórzył w 1980 roku Jaruzelski.Wniosek jest jeden.
~Zbigniew 13-12-2007 19:18
Ksiazkę by można napisać o tamtych czasach, gdybym miał opowiadać. We wszystkich opowieściach są tylko przedstawiane osoby z jednej strony czyli ,,cywile,, a co było w wojsku, jaki młyn nam robiono, jak nas nastawiano przeciwko ludności cywilnej, ilu chłopaków w wojsku było nie dwa lata, a TRZY i mówiono, że to przez Solidarność są dłużej - tego już nikt nie opisuje. A co sie działo w naszych domach, niech ktoś sobie wyobrazi ,,wojna,,a twój syn w wojsku i nie na ochotnika. Pobór do wojska - Prudnik maj 1981 - wyjście do cywila - Bielsko Biała maj 1983 Pozdrawiam wszystkich żołnierzy z tamtego okresu.
~jeż 13-12-2007 20:04
Propagandę sprzed i po 13 grudnia 1981r. zastąpiła propaganda obecnych mediów publicznych. Pamiętam jak wielu zwyłych mieszkańców Osiedla Orle odczuło ulgę po wprowadzeniu stanu wojennego.A "kompatantów" owego czasu przybywa w postępie geometrycznym. Skąd my to znamy...
~mimi 13-12-2007 20:38
Powiem krótko - gdyby nie Jaruzelski i stan wojenny, tobyście teraz wąchali kwiatki od spodu albo i co młodsi w ogóle się nie urodzili.
~m13 13-12-2007 20:50
do wiarygodny ..szkoda ze jeszcz nie porownales do hitlera.. ale po latach historia bedzie pamietac o pilsudskim a o jaruzelskim tak jak o okresie zaborow zapomni..czy ktos wie ze w okresie zaborow krolami polski byli koronowani carowie rosji i co i ich nie ma ani innych kolaborantow z carem..i tak bedzie z jaruzelskim i jego calym sld/sorry pzpr
~fatal 13-12-2007 21:11
mimi, kto ci takich głupot naopowiadał?
~~~~~~ 14-12-2007 0:20
Wszyscy czegoś tu dokonali... a Jelonka? - żenada z tymi czarno-białymi fotkami z wczoraj - żałosne... :((
~czarny 14-12-2007 0:41
podobno pan redaktor ''tejo'' z tego co slyszalem przynajmniej jest fanem parti postkomunistycznej SLD ,a jest autorem takich artykułów naprzykład jak ten albo jakis o czerwonej dolinie ktory ukazal sie po wyborach,a kilka dni przed wyborami na pół strony wyswietlany baner LID ;) i jaka w tym mysl panie tejo ? <br><br> <i> Audiolog się kłania, Panie czarny, zdecydowanie źle Pan słyszy :-) - TEJO </i>
~grr 14-12-2007 2:01
nawet fajny, przekrojowy artykul. ja pamietam niewiele, moze tyle, ze brat przyszedl mi oznajmic, ze nie ma teleranka i pozniej jeszcze pamietam jak sie cieszylem ze juz sa ferie (tak szybko) :) tak to bylo... poza tym tu na prowincji stan wojenny byl prowincjonalny, jakos za bardzo nie pamietam "stanu oblezenia"...
~czarny 14-12-2007 17:20
Przepraszam moze zle slyszalem albo to tylko jakas plotka ale co pan powie na przedwyborcze reklamy LiD-U na panskim portalu jesli jest pan takim przeciwnikiem postkomunistycznego ukladu to czemu daje sie pan sprzedawac...hmmm ale w sumie dla pieniedzy mozna wszystko rozumiec moze gdyby nie takie reklamy tygodnik i portal jelonka.com nie utrzymaly by sie zbyt dlugo (-: <br><br> <i> żadna gazeta ani portal nie utrzymałyby się bez reklam, proszę przy okazji odświeżyć swoje poglądy na rynek prasowy :) bo coś mi myszką trącą - TEJO </i>
~czarny 14-12-2007 18:17
ale równie dobrze mógłby pan dać reklamy innych parti politycznych przed samymi wyborami ,a pozatym zaloze sie ze bardzo duzo zwykłych firm z checią zareklamowalo by sie na miejscu który zajmował baner Lidu,a kilka dni po wyborach wyskoczył pan nagle z artykulem o czerwonej dolinie ,jest w tym jakis nietakt chyba ? <br><br> <i> zapewniam Pana, że nie jest to mój portal (ad 1), ad2 - nie mógłbym dać reklam innych partii, bo nie ode mnie to zależy, tylko od reklamodawców, ad 3 = ad 2, ad 4 - komentarz powyborczy o "czerwonej kotlinie" - jest ilustracją moich poglądów, do których - podobnie jak Pan - mam prawo :-)- i na tym zakończmy dyskusję :-) -pozdrawiam - TEJO </i>
~czarny 14-12-2007 18:18
a moze poprostu zmienia pan poglady jak rekawiczki i kto jest akurat u wladzy ten jest cacy ;)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Spór o edukację seksualną

Utrudnienia w ruchu na Sudeckiej

Kto do Sejmu? (aktualizacja)

Wracają cietrzewie

Powstaje taras widokowy na Szrenicy

Sonda

Dla piratów drogowych, jak w Estonii, zamiast mandatu godzinny postój. To dobry pomysł?

Oddanych
głosów
290
Tak
56%
Nie
37%
Nie wiem
8%